Kategorie: Wszystkie | recycling | shoes | shopping | wardrobe
RSS
niedziela, 28 czerwca 2009
Nie chce mi się...
Gdy nie chce mi się malować, wkładam okulary przeciwsłoneczne (ostatni nabytek: awiatory z Vintage Shopu). Gdy nie chce mi się układać włosów (a pogoda ostatnio daje się im we znaki - wilgoć jest ich największym wrogiem), spinam je w kok. Gdy nie chce mi się zastanawiać, co na siebie włożyć, wybieram poniższy zestaw (buty użyte na potrzeby zdjęcia - do wydłużenia nóg ;-) - zwykle wybieram baleriny). Bluzka ma lat co najmniej sześć i jest jednym z moich najukochańszych ciuchów. Spodnie są nieco młodsze, ale eksploatowane chyba bardziej niż sukienki.
Ostatnio wielu rzeczy mi się nie chce, ale zamiast mieć z tego powodu wyrzuty, wprowadzam "niechcenie" w czyn. Wierzcie lub nie, ale nie chce mi się polować na przecenach. Nie mogę powiedzieć, że nie zrobiłam ani jednej rundki po sklepach. Chodzi o to, że znacznie bardziej podoba mi się to, co już mam w szafie niż to, co ewentualnie mogłabym w niej mieć. Ciuchy przedstawione poniżej są najlepszym dowodem trafionych zakupów. Mam ich więcej: dżinsowa kurtka sprzed dziesięciu lat (zainspirowana stylem Lauryn Hill z okresu pierwszej solowej płyty), czarny trencz, w którym już wyblakły guziki, ale wciąż trzyma fason, karmelowe kozaki, bez których nie widzę przyszłości, mała czarna z Reserved, która ma cudowne właściwości i od lat wygląda jak nowa (oraz wyszczupla nawet w "grube dni")...
A teraz przejdę do meritum...
Nie chce mi się prowadzić tego bloga. Nie zarzekam się, że już nigdy tu nie wrócę, ale na razie się na to nie zanosi. Nie ma żadnych dramatycznych ani wzniosłych powodów. Kiedyś mi się chciało, a teraz już nie. Ale na pewno będę zaglądać do tych, którym wciąż się chce. Chętnie pobędę zwyczajnym czytelnikiem w szafiarskim świecie. A moim lookbookowym Czytelnikom dziękuję za wszystkie słowa i pozytywną energię!
Au revoir!



fot. Harel

P.S. Główny blog zostaje i będzie trwał do końca świata :-).
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55